sobota, 22 stycznia 2011

Pomaluśku zbliżamy się do mety

Tak strasznie się cieszę, że dzisiaj mija 32 tydzień ciąży. Ostatnie dwa tygodnie przeleciały jak z bata strzelił. Nie dowierzam, że przeleżałam już prawie 10 tygodni. Pierwsze dwa tygodnie po zabiegu były prawdziwym koszmarem, ale powoli się uspokajam. Każdy kolejny dzień, każdy kolejny tydzień to jak mały cud i znak od Boga, że wszystko będzie dobrze. Za każdym dodatkowym dniem statystyki są coraz bardziej pozytywne. Oczywiście nadal mam nadzieję, że uda nam się doczekać porodu w terminie, lub chociaż donosić ciążę do 37 tygodni. Moja pani doktór jest również nieco bardziej pozytywna i pozwoliła mi być bardziej aktywną. Bardziej aktywną w tym wypadku znaczy, że mogę zacząć częściej wstawać i chodzić po domu. Jeżeli wszystko będzie nadal wyglądać dobrze za tydzień to będę mogła nawet wyjść z domu dwa razy w tygodni na godzinę. Po tym jak przez tyle tygodni moje jedyne wypady z domu to były wizyty u lekarza, po prostu szaleję z radości. Niestety to leżenie tak mnie osłabiło, że nie mogę być dłużej niż godzinę na nogach.  Po prostu padam i muszę odpocząć. Wydaje mi się, że moje muskuły zamieniły się w papkę.  Na dodatek te wszystkie ostatnio dobrane kilogramy też nie pomagają mi we wdzięcznym ruszaniu się ;) Cieszę się, że w końcu będę mogła poprać rzeczy dla baby, no i trochę bardziej przygotować się na jego przybycie.
W środę pani doktór zbadała mnie dokładniej, ponieważ maszyna pokazywała, że mam skurcze, ale ja ich w ogóle nie czułam. Czasami mam skurcze Braxtona Hicksa, ale te czuję. Strasznie się niepokoiłam, bo przecież również nic nie czułam kiedy problemy z szyjką macicy się zaczęły. Pani doktór mnie uspokoiła i stwierdziła, że tym razem z pewnością będę czuła jeżeli zacznie się poród, a maszyny czasami nie są tak dokładne.
W tą środę mamy USG aby zmierzyć Danielka i zobaczyć jak się ułożył. Mam nadzieję,że leży już ładnie główką w dół. Kopie i szturcha mnie w tak różnych miejscach i z taką namiętnością, że ciężko mi powiedzieć jak jest ułożony. 
A tymczasem życie poza domem toczy się dalej. Wczoraj Johan przyjechał ugotować nam swoją pożegnalną kolację. Przyjechali również Amy z Beką i Don. Wszyscy razem trenowaliśmy i braliśmy udział w dwudniowym maratonie rowerowym z Duluth do Minneapolis. Johan za tydzień odlatuje już na stałe do domu, czyli Holandii. Brakować mi go będzie strasznie, bo jest on zazwyczaj duszą towarzystwa no i wspaniałym organizatorem. To właśnie dzięki Johanowi i jego nieskończonej fascynacji jeżeli chodzi o gadżety zawsze mieliśmy pierwszorzędnie zaplanowane trasy treningowe i nigdy się nie zgubiliśmy. Po tym jak Rose odleciała do Brazylii, a teraz Johana zabraknie, to biuro pracy do którego powrócę nigdy już nie będzie takie same. C'est la vi!
A tutaj jeszcze rozwój dzidziusia w 32 tygodniu:
Wzloty i upadki. Twój akrobata może właśnie stać na swojej głowie: większość dzieci ustawia się w pozycji głową w dół lub wierzchołkowo około tego tygodnia. Idealnie, pozostanie w niej aż do porodu. Ale pamiętaj, Twój maluch ma swój własny rozum - może zdecydować się zmienić pozycję kilka razy zanim się urodzi. Możesz czuć jak rozpycha się zmieniając położenie, szczególnie jeśli robi to w tak zaawansowanej ciąży.  
Staje się pełniutkie. Ilość płynu owodniowego w Twojej macicy to teraz około półtora litra - co czyni całkiem łatwym dla Twojego dziecka kręcenie się i zmienianie pozycji. W ciągu kolejnych ośmiu tygodni ilość płynu będzie się zmniejszać wraz z tym, jak dziecko będzie przybierać na wadze.
Wymiary. Twoje dziecko waży pomiędzy 1,5 a 2 kg i mierzy rozciągnięte mniej więcej 45 cm.
Atak na Żebra. Aj! W miarę, jak w Twoim brzuchu robi się coraz ciaśniej, możesz czuć, jak palce od stóp i łokcie Twojego dziecka wbijają Ci się w żebra. Zgadywanie, jaka część ciała wbija Ci się klinem pod klatkę piersiową nie jest już takie zabawne. Spróbuj położyć się na boku lub zmieniać pozycję, aby nakłonić dziecko do zmiany pozycji.
Dwie lewe stopy. Twój zmieniony punkt ciężkości, w połączeniu z rozluźnionymi stawami, mogą sprawić, że obijasz się o meble i potykasz o własne stopy. Niewiele możesz na to poradzić, jedynie nosić płaskie obuwie i zwolnić tempo. 
Próba generalna. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, umów się na zwiedzanie szpitala, w którym zamierzasz rodzić. (Szpital będziemy zwiedzać w pierwszą sobotę lutego.) Jeśli uczęszczasz na zajęcia szkoły rodzenia organizowane przez szpital, takie zwiedzanie może być przewidziane w kursie, więc warto to sprawdzić. Takie zwiedzanie zazwyczaj pozwoli Ci zobaczyć salę porodową i poporodową, dowiesz się, jak wygląda procedura przyjęcia do szpitala, gdy zacznie się poród. Wiedząc z góry, do kogo zadzwonić i gdzie iść, unikniesz paniki w ostatniej chwili.
Tatusiowie. Wyznacz i przejedź do szpitala dwoma różnymi trasami. (Trasę już znamy bo jeździmy tam co tydzień do lekarza.) Takie wcześniejsze odrobienie zadania domowego pozwoli Ci zachować zimną krew. Jeśli w wielkim dniu napotkacie na nieprzewidziane opóźnienie, będziecie mieli w zapasie alternatywną drogę.
Szkolne dni. Zajęcia w szkole rodzenia powinny się rozpocząć mniej więcej w tym czasie. Na tych zajęciach omówione zostaną wszystkie etapy porodu, techniki radzenia sobie z bólem, leki i procedury stosowane w szpitalu. Bądź aktywną uczestniczką kursu - zadawaj wiele pytań i nie obawiaj się rozmawiać o swoich obawach i nadziejach. Nie zapomnij zabierać ze sobą partnera, aby mógł być tak dobrze przygotowany jak Ty, kiedy nadejdzie ten moment i aby był w stanie Cię w pełni wspierać. Nawet jeśli to nie jest Twoje pierwsze dziecko, rozważ możliwość zapisania się na kurs powtórkowy, aby odświeżyć swoją wiedzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz