Przez ostatnie kilka dni pracuję więcej, ale za to mam naprawdę śmieszny plan dnia. Wstaję z Danem około siódmej, jemy śniadanie, Dan szykuje się do wyjścia na uniwersytet, a ja kładę się i odpalam mój komputer z pracy. Pracuję z krótkimi przerwami na toaletę no i skoro jestem na nogach to jakieś jedzenie. Około południa kiedy Dan wraca jemy razem obiad. Pracuję prze chwilę, ale za zwyczaj muszę przerwać na dwu lub trzygodzinną drzemkę. Po drzemce ponownie jedzenie i dalej praca na kilka godzin. Wieczorem czytam książki, serwuję w internecie, czasami oglądam telewizję, ale coraz rzadziej, bo mamy tylko pięć programów i tak naprawdę tylko niekiedy jest coś ciekawego. Czytam wszystko co "moje panie" w klubie internetowym piszą na temat ich ciąży z komplikacjami. Dodaje mi to dużo otuchy i nadziei. Wiem, że nie jestem sama, że jest wiele kobiet, które dzielą lub dzieliły mój los. Cieszę się ogromnie dla każdej, która po wielu komplikacjach rodzi zdrowe dzieci i płaczę z każdą, która straciła dzidziusia. Czytam wszystko co popadnie o etapach rozwoju dzidziusia i każdą statystykę. Cieszę się z każdego kolejnego dnia, który minął może pomalutku ale bez powikłań. Dzisiaj mija już 29 tydzień i 5 dni! 30 tydzień tuż tuż za rogiem... A czasami, tak właśnie jak teraz , za nic na świecie spać nie mogę. Przestałam już się "zmuszać". Nadgonię te kilka godzin snu obiadową drzemką.
Mama: Coraz trudniej znaleźć Ci wygodną pozycję do spania. Duży brzuch i ucisk na żyłę główną zmusza Cię do wybierania lewego boku, co nie dla wszystkich kobiet jest wygodne.
Tata: Musisz cierpliwie znosić coraz większe wahania nastrojów Twojej partnerki - wykorzystaj ten czas jako doskonały trening przed zbliżającym się momentem narodzin i okresem połogu. Wtedy Twoja partnerka nie tylko będzie jeszcze mniej wyspana, ale dodatkowo będzie zamartwiać się, czy sprawdza się w roli matki.
Dziecko: Dziecko coraz bardziej przypomina wyglądem małego bobasa - jego skóra zaczyna przyjmować różowy odcień. Jego narządy wewnętrzne rozwijają się przez cały czas i przygotowują się na narodziny. Ilość miejsca, jakie dziecko ma do dyspozycji w macicy nieustannie się zmniejsza. Jego aktywność powoli zaczyna się ograniczać do kopnięć, napierania na ściany macicy i drobnych ruchów. Zwiększające się rozmiary mózgu sprawiają, że zaczyna on napierać ku przodowi, nadając główce dziecka jej właściwy kształt. Powstające w mózgu fałdy i połączenia międzynerwowe umożliwiają mu na tym etapie rozwoju na kontrolowanie oddychania i temperatury ciała. Oczy dziecka zaczynają się poruszać w oczodołach, co umożliwia mu coraz sprawniejsze obserwowanie otoczenia. Dziecko ma już 26 centymetrów i waży około 1,25 kilograma.
Tekst pobrany z www.dzidziol.pl

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz