Danielek uwielbia wszystkie panie ze żłobka. Oczywiście "Oma Beth" jest jego faworytką, bo chyba już napomniałam, że jest ona kucharką i wiąże ich od początku silna więź. Kiedy odprowadzam Danielka do żłobka i Beth jest na widoku to Danielek rozkłada rączki i bez zwłoki do niej biegnie. Oma Beth ma przywilej dawania Danielkowi butelki kiedy już pora na obiadową drzemkę. Nie tylko butelkę, ale również przeróżne przysmaki. Nie jestem pewna czy to Danielka miłość do jedzenia wykatapultowała go do statusu pupilka, czy też na odwrót, Oma Beth przyczyniła się do tej miłości. Podejrzewam jednak, że nasze bejby nie potrzebowało żadnego bodźca, a miłość do jedzenia ma wrodzoną po rodzicach.
Każde dziecko ma na ścianie pod plastykową osłonką kolekcję zdjęć z jego rodziną. Oma Beth zrobiła sobie zdjęcie z Danielkiem na kolanach i jest dołączona do naszej rodziny. Strasznie się cieszę, że wszystkie panie, które opiekują się Danielkiem naprawdę są wspaniałe i Danielek do nich lgnie. Ciężko mi oczywiście, że nie mogę spędzać z nim większość dnia, ale w weekendy nadrabiamy braki. A miłości jak wiadomo, nigdy nie za wiele. Tylko czy mam się bać, że Danielek jeszcze nie rozmawia a już ma ciche wielbicielki!? ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz